Żadne restrykcyjne diety nie wchodzą w rachubę. Już samo planowanie ślubu w połączeniu ze studiami, pracą zawodową, a czasem również wychowywaniem dzieci – to dużo roboty. Wyobrażacie sobie poziom swojego poirytowania, jeśli do tego wszystkiego zamiast obiadu jadłybyście tylko gotowaną marchewkę z groszkiem? Oj, nie tędy droga…
Jak więc połączyć dbanie o siebie, zdrowy tryb życia i przygotowania ślubne? Zobaczcie kilka wskazówek, jak zdobyć idealną figurę do ślubu, nie zwariować i nie obawiać się niechcianego come backu, czyli efektu jo-jo.
Aby osiągnąć cel, musi on być JASNO OKREŚLONY i musi być RACJONALNY. Co z tego, że założysz sobie, że schudniesz 12 kg w miesiąc, jeśli już na wstępie wiadomo, że nie da się tego zrobić w zdrowy sposób? Po miesiącu staniesz na wadze i jak nie zobaczysz upragnionej liczby, to się zniechęcisz. Jeśli jednak uda Ci się chudnąć 12 kg w miesiąc, to Twój organizm będzie wycieńczony, Ty będziesz zmęczona, a z efektów widocznych w lustrze zobaczysz jedynie sińce pod oczami i obwisłą skórę na ciele. Lepiej załóż sobie mniejsze cele, ale w dłużysz okresie, np. 2 kg na miesiąc. Jeśli zaczniesz o tym myśleć co najmniej poł roku przed ślubem, to w tym Wielkim Dniu będziesz naturalnie olśniewająca, przeszczęśliwa i… 12 kg lżejsza!
Słyszałaś już pewnie, że sama dieta nie wystarczy? Potwierdzam – nie wystarczy. Aby zdrowo stracić na wadze i wysmuklić ciało trzeba ruszyć tyłek z kanapy. Tylko jak wygospodarować na to czas??? Spokojnie, nie musisz od razu chodzić na pół dnia na siłownię i na rozgrzewkę trzaskać 50 przysiadów ze sztangą. Na początek wystarczy, jak zrezygnujesz z windy i zaczniesz chodzić po schodach. Tak, w górę też. Mieszkasz na 10 piętrze? Tym lepiej dla Ciebie! Wybierz sobie też jakąś aktywność, która by Cię zainteresowała – joga, taniec, basen, rower, spacer, bieganie… W procesie odchudzania wszystko jest lepsze od wygodnej kanapy, laptopa z Friendsami na kolanach i ciasteczek. No, może z tych Friendsów nie warto znowu tak rezygnować… Odcineczek w nagrodę za przejście 10 000 kroków dziennie będzie idealny.
Wychodzisz do pracy bez śniadania. W pracy przekąsisz jakieś jabłko czy jogurt (oczywiście light – jasne, nie ma cukru, a patrzyłaś, ile ma tłuszczu i mleka w proszku???), a później sałatkę z maka z sosem („same warzywa, prawda?” Nieprawda – sosik robi swoją robotę). O 18 przychodzisz do domu i w końcu masz czas na posiłek. Pierwszy tego dnia! Znasz to? Trochę czarny ten scenariusz, prawda? Nieregularność posiłków i duża dysproporcja pomiędzy ich obfitością to główne przyczyny odkładania się tłuszczu w organizmie. Najlepszym wyjściem z sytuacji będzie planowanie posiłków na kilka dni do przodu. Jedz 4-5 posiłków w ciągu dnia i nie zapominaj o śniadaniu! Jeśli to Twoje początki ze zdrowym odżywianiem, wybierz się do dietetyka, żeby nauczył Cię podstawowych zasad i ułożył przykładowy jadłospis o odpowiedniej ilości kalorii. Szybko załapiesz o co chodzi i po kilku miesiącach będziesz umiała sama zaplanować swoje posiłki. Ale już teraz mogę Ci powiedzieć, że mama miała rację – śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia.
Woda wpływa na wszystko. Aby nasz organizm prawidłowo funkcjonował, absolutne minimum to wypijanie 1,5 litra wody mineralnej niegazowanej dziennie. Na efekty nie będziesz musiała długo czekać – skóra jędrniejsza, ładniejsza i bardziej nawilżona, włosy zdrowsze i bardziej błyszczące, cera promienna i wypoczęta… Długo można tak wymieniać. Ale najważniejsze w procesie odchudzania jest chyba to, że jeśli wypijesz tyle wody, to na jakiś czas masz pełny żołądek i… przestajesz być głodna! I spokojnie doczekasz do pory kolejnego posiłku bez podjadania.
Jak masz jeść zdrowo, jeśli w lodówce masz tylko żółty ser, chałwę i colę? Wyrzuć wszystko, co nie podchodzi pod zdrową żywność, a puste miejsce wypełnij zdrowymi produktami – warzywami, jogurtami naturalnymi i zdrowymi przekąskami. Jeśli nie będziesz miała pod ręką słodyczy i innych pokus, łatwiej będzie Ci wytrwać w postanowieniach. Robiąc zakupy również uważaj, żeby nie zabłądzić w zakazane obszary ze słodyczami, słodkimi napojami i chipsami. Ja wiem, że one same do Ciebie wołają i proszą o włożenie do koszyka, ale odwróć się do nich plecami i ostentacyjnie weź z półki orzechy i migdały…
Tak, niestety, alkohol jest wrogiem numer jeden w odchudzaniu. Nie dość, że sam w sobie jest kaloryczny, to jeszcze najlepiej smakuje w tandemie z paluszkami, chipsami, popcornem, chlebem ze smalcem… – wybierz swoją opcję. Której byś nie wybrała – wszystkie są złe. Dodatkowo, alkohol blokuje spalanie tłuszczu, więc organizm musi najpierw przetrawić alkohol, a dopiero później może zabrać się za spalanie naszych boczków. Szkoda czasu, prawda? Przecież zegar tyka! Ślub już za kilka miesięcy!
Jak się nie wysypiasz, to jesteś bardziej głodna i podatna na pokusy. Przemiana materii w Twoim organizmie zwalnia, jesteś senna, wiecznie zmęczona i nic Ci się nie chce, a już na pewno najmniej Ci się chce ruszać z tej ciepłej kanapy, żeby się trochę spocić przy ćwiczeniach… Dlatego spokojny, regularny sen to podstawa. Spróbuj unormować swój tryb życia, przesypiać co najmniej 7 godzin na dobę, nie siedzieć po nocach przed monitorem ani z komórką w ręce. Twoje ciało szybko Ci się za to odwdzięczy. Dasz radę? A może nowe nawyki żywieniowe zostaną z Tobą dużo dłużej niż tylko do ślubu?
Źródło: https://wesele123.pl